Tagi

, , , , , , , ,

CZĘŚĆ 2: OD „CASINO ROYALE” DO „SKYFALL”

(Kontynuacja wywiadu z Terrym Bamberem, kierownikiem produkcji na planie filmów o Jamesie Bondzie. Część 1: Od filmu „Człowiek ze złotym pistoletem” do „Śmierć nadejdzie jutro”.)

Piotr Zając (kulisybonda): Po filmie „Śmierć nadejdzie jutro” pracował Pan na planie „Casino Royale” z Danielem Craigiem w roli Jamesa Bonda. To nie było wasze pierwsze spotkanie na planie filmowym?

Terry Bamber: Po raz pierwszy spotkałem Daniela, gdy pracowałem w KwaZulu-Natal w Republice Południowej Afryki z Hugh Hudsonem i Kim Basinger na planie filmu „Marzyłam o Afryce”. On też grał w tym filmie. Mieszkaliśmy w różnych kwaterach. Samochód Daniela zawsze gdzieś znikał. W latach 60-tych był taki zabawny amerykański serial zatytułowany „Wóz 54, zgłoś się!”. Na planach pracy na kolejne dni wpisaliśmy: „Wóz 54 Daniela, zgłoś się!”. Daniel grał w piłkę nożną w trakcie przerw na lunch. Wszyscy graliśmy w piłkę z miejscowymi. To było wspaniałe doświadczenie. Nawet dublowałem w tym filmie Daniela. Była tam scena, w której łapali pytona. Moja żona dublowała Kim Basinger, a ja Daniela. Można zobaczyć w filmie moją żonę, ale mnie nie widać. To była niebezpieczna scena. Wąż wił się wokół naszych nóg, był bardzo blisko mnie, co było dość przerażające. To były niesamowite przygody.

Jak Pan wspomina pracę na planie „Casino Royale”?

Filmowaliśmy sekwencję rozpoczynającą na Bahamach. To było ekscytujące. Uzyskaliśmy jedne z najlepszych ujęć dzięki wspaniałemu, turkusowemu niebu w tle podczas filmowania skoków pomiędzy dźwigami. Miałem dostatecznie dużo szczęścia, żeby być tego częścią.

Wydaje mi się, że scena ze skokami pomiędzy dźwigami była dość trudna do sfilmowania ze względu na wysokość, a także wiejący wiatr.

Nie pamiętam, czy musieliśmy przesunąć jej filmowanie z powietrza o dzień, czy dwa. Jestem za to dość pewien, że robiliśmy ją w niedzielę, z minimalną ilością członków ekipy na planie. Za sterami helikoptera siedział wspaniały Mark Wolff. Było dużo komplikacji. Niestety straciliśmy dwie kamery podczas filmowania tej sekwencji. W pewnym momencie Bond odwraca się i strzela do spychacza. Zbudowaliśmy osłonę ochraniającą kamerę, ale jakimś cudem coś ją przebiło i zniszczyło kamerę. Musieliśmy to powtórzyć następnego dnia. Obiecaliśmy Barbarze (Broccoli) i Michaelowi (Wilsonowi), że mamy sytuację pod kontrolą. Nie uwierzyłbyś, ale kamera była lepiej chroniona niż królowa Brytyjska, ale jakiś kawałek metalu lub coś podobnego odłamało się i przedostało jedyną możliwą szczelinę prosto w kamerę. Ludzie z Panavision nie byli zadowoleni, podobnie jak w naszym głównym biurze w Londynie.

Czy konstrukcja, w której filmowano sekwencję rozpoczynającą „Casino Royale” rzeczywiście została uszkodzona?

Nie uszkodziliśmy jej. Dobudowaliśmy dodatkowe elementy, które na potrzeby filmu ulegały zniszczeniu, a potem były odbudowywane do kolejnych ujęć. Do tej pory nie wiem co się stało z tym budynkiem. Wydaje mi się, że budowano go na akademię policyjną, ale przerwali, dzięki czemu mieliśmy tam dostęp. O tej porze roku, 14 lat temu, byłem na Bahamach przygotowując się do filmowania.

Czy pamięta Pan inne ciekawe fakty z czasu produkcji „Casino Royale”?

Mieliśmy sfilmować Pendolino przejeżdżające pędem przez stację kolejową. Z drugą ekipą uwieczniliśmy prawdziwy pociąg przejeżdżający przez stację. W dniu, w którym to robiliśmy West Ham grał z Liverpool’em w finale Pucharu Anglii. Było to bolesne, bo przegraliśmy z Liverpool’em w karnych. Zawsze będę to pamiętać. Przygotowaliśmy wszystko i wróciliśmy, żeby obejrzeć część meczu, ponieważ pozostało nam trochę czasu do przejazdu pociągu. Obejrzeliśmy część meczu i wróciliśmy na stację, żeby nagrać ujęcie. Tego dnia miałem wszystkiego dość. Za każdym razem, gdy oglądam „Casino Royale” i widzę scenę z pociągiem przypomina mi się jak byłem smutny, gdy West Ham przegrało z Liverpool’em.

Oglądając „Casino Royale” zastanawiałem się, jak sfilmowano sekwencję końcową z zapadającym się budynkiem.

Zespół od efektów wizualnych przygotował ujęcia referencyjne. Pracował przy tym Steve Begg i oczywiście Chris Corbould, zespół od efektów specjalnych. Poza modelem, filmowaliśmy autentyczny tonący dom w zbiorniku wodnym w studiu 007. Musiałem wejść na plan, żeby pomówić z Martinem Campbell’em, ale nie chciałem przerywać filmowania, więc poszedłem dookoła. Poślizgnąłem się na rusztowaniu i wpadłem do zbiornika.  Kilku członków ekipy od efektów specjalnych musiało mnie ratować, bo nie jestem najlepszym na świecie pływakiem.

Cała sekwencja z tonącym budynkiem jest wspaniała. Sekwencja pościgu na pasie startowym z kolizją potężnego samolotu z radiowozem jest także kombinacją efektów specjalnych i wizualnych, ale nie zobaczysz żadnych przejść. Twoje napięcie nie jest zakłócone, nie myślisz: „o, to jest model, a to są efekty komputerowe”. Według mnie tak powinien wyglądać efekt końcowy ujęć z użyciem efektów wizualnych i komputerowych. Widz nie powinien myśleć: „to jest wygenerowane komputerowo”.  Nie da się tego uniknąć w filmach takich jak  „Transformers”, ale w filmie jaki my robiliśmy, w którym jak najwięcej staraliśmy się uzyskać przy użyciu kamer, wypadło to idealnie.

Po „Casino Royale” pracował Pan na planie „Quantum of Solace”. Film rozpoczyna się wspaniałą sekwencją pościgową kręconą we Włoszech nad jeziorem Garda oraz w Carrarze.

Nad jeziorem Garda musieliśmy zamknąć drogę. Kręciliśmy najpierw z jednej strony, a potem z drugiej. Jedną drogę musieliśmy pozostawić dla ludzi dojeżdżających do miasteczka. Musieliśmy zorganizować prom transportujący ludzi do i z miasteczka. Niestety zdarzył się tam wypadek, w którym Aston Martin wpadł do jeziora. My przygotowywaliśmy się do filmowania, a kierowca Astona jechał na plan sesji zdjęciowej. Wydaje mi się, że padało tamtego ranka, on stracił kontrolę w zakręcie i uderzył w barierę. Przeleciał przez nią i wpadł do jeziora. Samochód uderzył w taflę wody dachem i poszedł na dno. Kierowca powiedział mi potem, że to było jak w filmie o Bondzie. Musiał na chwilę stracić przytomność. Kiedy się ocknął wisiał do góry nogami, w całkowitych ciemnościach. Musiał odpiąć pasy bezpieczeństwa i zdjąć kurtkę, którą miał na sobie. Na szczęście okno było wybite, więc dał radę wypłynąć. Kiedy dotarł do powierzchni, zjawili się już ludzie, którzy pomogli mu się wydostać z jeziora. Pamiętam, że dowiedziałem się o tym dokładnie 28 minut po 6, ponieważ pomyślałem, że będzie problem z ubezpieczeniem. Okazało się że nie było tak źle. Wydaje mi się, że kierowca miał złamany obojczyk i kilka szwów na twarzy. To była dość niezwykła historia, ale nie miała z nami nic wspólnego. On jechał na sesję zdjęciową zorganizowaną przez firmę Aston Martin, która nie miała nic wspólnego z filmem. Podczas filmowania wydarzył się niestety okropny wypadek z udziałem naszego kaskadera. Mieliśmy w pogotowiu helikopter medyczny, który od razu zabrał go do szpitala. Pozostawał przez dłuższy czas w śpiączce. Ta sytuacja pokazała znowu jak fantastyczni byli Barbara i Michael (Barbara Broccoli i Michael G. Wilson), którzy zadbali o to byśmy zajęli się jego rodziną, odwiedzili go, żeby się upewnić, czy wszystko było w porządku. To był dość dramatyczny moment, kiedy to się stało.

Słyszałem, ciekawą historię o zakupach Barbary Broccoli.

To był dzień wolny. Chciałem odwiedzić w szpitalu rannego kaskadera, a Barbara powiedziała, że też planowała do niego pojechać, ale najpierw chciała wybrać się na zakupy. Powiedziałem: „OK, daj znać kiedy będziesz gotowa, to podjadę z moim kierowcą i ciebie zabierzemy”.  Niestety tego dnia w miasteczku Carrara coś się działo i zamknęli ulice. Odnalezienie jej okazało się dość trudne.  Kiedy ją w końcu odnalazłem, od pół godziny szła z sześcioma torbami z zakupami. Powiedziałem do niej: „Odnalazłem cię, już jestem”. Zaatakowała mnie torbami z zakupami wyzywając od najgorszych. Przynajmniej zrobiła zakupy. Wrzuciliśmy je do samochodu i pojechaliśmy do szpitala.

Jak filmowane było Palio w Sienie?

Rok przed rozpoczęciem produkcji Palio zostało sfilmowane przy użyciu, jak mi się wydaje, 17 kamer. Tak więc rok przed rozpoczęciem filmowania „Quantum of Solace” mieliśmy wszystkie ujęcia wyścigu konnego. Odtworzyliśmy tylko część tłumu widzów przy udziale około 300 statystów. Na terenie Piazza del Campo zbudowany został sztuczny właz, z którego James Bond i ścigany przeciwnik wyszli pomiędzy ludzi. Został zrobiony, żeby zasugerować że obaj wyszli z tuneli pod placem.

Podczas wizyty w Sienie próbowałem odnaleźć balkony, których użyto podczas filmowania pościgu w „Quantum of Solace”, co okazało się dosyć skomplikowane.

Naszym głównym problem w Sienie były dźwigi, których potrzebowaliśmy do rozciągnięcia lin dla kamerzysty i kaskaderów skaczących z budynku na budynek. Siena została zbudowana na sieci tuneli pod ulicami.  Sprowadzenie dźwigów i zamocowanie na specjalnych podstawach do rozłożenia ich masy, tak że nie zapadły się pod ziemię, kosztowało nas fortunę. Filmowanie w Sienie okazało się bardzo kosztowne. W pewnym momencie rozważaliśmy sfilmowanie sekwencji skoków na balkony w studiu Pinewood, z użyciem tylko tła sfilmowanego we Włoszech, ale ostatecznie nakręciliśmy wszystko w Sienie. Wyszła świetna sekwencja, ale bardzo droga.

Nie mogłem odnaleźć tych balkonów, gdyż nie były prawdziwe. Powstały tylko na potrzeby filmu. Oczekiwałem jednak, że odnajdę na ścianach budynków jakieś ślady po mocowaniach.

Na planie użyliśmy rusztowań. Nie dostaliśmy pozwolenia na jakiekolwiek zniszczenia, dlatego gdzie się tylko dało budowaliśmy rusztowania. Dzięki temu nie musieliśmy mocować żadnych uchwytów do budynków.

Była też scena ze skokiem na jadący autobus.

Ten skok na autobus był filmowany w innej lokalizacji niż skoki pomiędzy dachami. Przypadkowo zrobiłem tam znak na ścianie, co było dość niefortunne, bo okazało się, że to jakiś bardzo droga budowla.

Które części z tej sekwencji powstały w Pinewood Studios?

W studiu Pinewood zbudowaliśmy podziemny tunel oraz kościelną dzwonnicę. Ze Sieny mieliśmy ujęcia tła, które zostały potem dodane przez ekipę od efektów wizualnych. Uważam, że wygląda to przekonująco: połączenie tego co nakręciliśmy i pracy zespołu od efektów. Na planie filmu z Bondem tylko kilka razy miałem okazję pracować jako pierwszy asystent, kiedy Terry Madden był zajęty, albo zajmował się innymi sprawami. Podczas nagrywania bójki w wieży był właśnie taki dzień i miałem okazję asystować Danowi Bradley’owi i to przy pracy z Danielem. To była duża przyjemność.

W których sekwencjach w filmie „Skyfall” był Pan zaangażowany?

Filmowaliśmy sekwencję początkową w Istambule i w Adanie. Mała część drugiej ekipy pojechała do Szanghaju.

Wydawało mi się, że większość scen z Szanghaju powstała w Londynie.

Dokładnie. Zrobiliśmy podobnie jak z Miami w „Casino Royale”. Mała grupa pojechała do Szanghaju, żeby zrobić ujęcie wprowadzające. Właściwa sekwencja z pojedynkiem Bonda została sfilmowana w studiu. Kiedyś kupowało się kawałek gotowego nagrania z panoramą miasta. Wystarczyło wpisać jego nazwę i dodać do ujęć sfilmowanych w terenie lub w studiu. Teraz staramy się, aby chociaż fragment ujęcia lokacji był prawdziwy, żeby widz naprawdę uwierzył że tam jest. To powszechna praktyka w filmowym świecie, że zamiast wysyłania pierwszej ekipy z aktorami do innego kraju, co wiąże się z dużymi kosztami, filmuje się ich w studiu, w bezpiecznych warunkach, a wyjeżdża zespół kaskaderów i ekipa od efektów wizualnych, która przywozi ujęcia użyte potem jako tło.

Jak została sfilmowana sekwencja pościgu z motocyklami po dachach w Stambule?

Mieliśmy duże rusztowanie, na którym powstało miasteczko filmowe, z którego widzieliśmy co jest filmowane. Zbudowaliśmy też kilka ramp. W scenie, w której motocykle wpadają przez okno do wnętrza bazaru zbudowaliśmy rampę do przetransportowania motocykli na górę. Oczywiście zespół od efektów specjalnych rozbił szybę, żeby chłopaki na motorach mogli przez nią przejechać. Bardzo mało było dodatkowych zabezpieczeń dla motocyklistów jadących po dachach. Było kilka miejsc, które musieliśmy wzmocnić, ale staraliśmy się, żeby cały sfilmowany pościg był jak najbardziej rzeczywisty.

Czy na koniec mogę prosić o opowiedzenie jakiejś ciekawej filmowej historii nie związanej z Bondem?

Pracowałem w Indiach na planie filmu „Ra.One”. Filmowaliśmy w Bombaju. Gwiazdą produkcji był Shah Rukh Khan, którego firma była też producentem. Powszechnie wiadomo, że artystów z Bollywood bardzo trudno zebrać na planie wcześnie rano. Jednego dnia Nicola Pecorini, szefowa zespołu operatorskiego, powiedziała, że mam zganić Shah Rukh Khana, bo wszyscy na planie byli już gotowi, a jego wciąż brakowało. Odpowiedziałem: „Nie mogę go zganić!”. W końcu Shah Rukh Khan przyjechał i Nicola powiedziała do niego: „Terry jest na ciebie zdenerwowany. Musiał wstrzymać całą ekipę”. Shah Rukh Khan, który ma bardzo dużo fanów na Twitterze, napisał tweeta: „Nasz pierwszy asystent właśnie na manie nawrzeszczał”. W ciągu pół godziny dostałem 300 śmiertelnych pogróżek od jego fanów. Wszyscy stwierdzili, że to może być świetna zabawa. Kilku kaskaderów udawało fanów, którzy chcieli się dostać do studia. Shah Rukh Khan dał mi swoich ochroniarzy z bronią. Angielscy kamerzyści zrobili wielką strzałkę wymierzoną we mnie z napisem: „To jest Terry Bamber”. Ciągnęliśmy to tylko do końca dnia. Mój kierowca podszedł do mnie mówiąc: „Panie Terry, nie mogę Pana odwieźć do hotelu, bo mam żonę i dzieci. Możemy zostać zabici”. Shah Rukh Khan wysłał tweeta z informacją, że tak na prawdę na niego nie nakrzyczałem i że jestem miłą osobą. Nagle pojawiło się 300 nowych obserwujących moje konto. To był niesamowity dzień, zabawny. Uwielbiam pracować przy filmach z Bollywood, uwielbiam pracę z filmowcami z Indii. Jeden z moich najstarszych przyjaciół to Rajen Rajkhowa, z którym pracowałem po raz pierwszy w 1992 roku na planie „Młodego Indiana Jonesa”. Pracował on też jako asystent dźwiękowca na planie „Ośmiorniczki”. Ma wspaniałe zdjęcia z planu z Sir Rogerem Moore’m i innymi. Wszyscy kochają pracę w filmach o Jamesie Bondzie. To wspaniały sposób na pozostawanie w kontakcie z ludźmi z całego świata.  To będzie zawsze część mojego życia. Pamiętam jak oglądałem dekorację wulkanu na planie „Żyje się tylko dwa razy” jakby to było wczoraj i jaki to miało na mnie wpływ. To są wspaniałe filmy, ze wspaniałą muzyką!

Bardzo dziękuję za podzielenie się tyloma fantastycznymi historiami.