Tagi

, , , , ,

Jany Temime to nagradzana projektantka kostiumów do takich kinowych hitów jak 6 części przygód Harrego Pottera, „Grawitacja”, „Skyfall” oraz „Spectre”.

Piotr Zajac (kulisybonda): Na początku chciałbym zapytać o sekwencję rozpoczynającą film „Spectre”. Zaangażowanych w nią było tylu ludzi. Jakie są Pani wspomnienia z tamtego czasu?

Jany Temime: W Meksyku byli wspaniali ludzie. Zbudowaliśmy ogromne zaplecze, w którym pracowało bardzo dużo utalentowanych ludzi, świetnych artystów robiących maski. Byli studenci akademii, pełni energii, kreatywni. Nic nie mogło ich powstrzymać. Kochali to co robili. Praca z tymi ludźmi w Meksyku była wspaniałym doświadczeniem.

W sekwencji rozpoczynającej film widzimy bardzo dużo statystów ubranych w różnorodne kostiumy. Czy wszystkie Pani tworzyła?

Na miejscu spędziłam tydzień. Podzieliłam kostiumy na cztery grupy tematyczne: śmierć, ślub, folklor i grupę historyczną. Po podzieleniu ich w ten sposób miałam do zrobienia 40 różnych projektów, po 10 z każdej grupy tematycznej. W każdej dziesiątce były różne kształty, kolory oraz ich kombinacje. Właściwie to była głównie arytmetyka. Miałam czas, żeby podzielić wszystko na różne wzory i tkaniny. Moja meksykańska asystentka poleciała do Londynu, żeby kupić materiały, bo tam są znacznie lepsze niż w Meksyku.

Filmy o Jamesie Bondzie są znane między innymi z elegankich ubrań agenta 007. W „Skyfall” oraz „Spectre” ich dostawcą był Tom Ford. Jak się z nim współpracowało?

To była bardzo dobra współpraca. Tom jest też reżyserem i dokładnie rozumie na czym polega praca projektanta kostiumów. Nigdy nie próbował robić więcej niż od niego oczekiwano, czyli uszycia stroju dla Daniela.  Zapewnił mi doskonałych krawców i w pełni uszanował mój wkład. Dostałam całkowitą wolność artystyczną. Przekazałam mu czego oczekiwałam i chociaż nie było to zgodne z jego stylem, całkowicie to uszanował i zrobił to. Na prawdę bardzo dobrze nam się razem współpracowało. Dalej się widujemy i współpracujemy przy kolejnym projekcie. Jest wspaniały.

Czyli Pani zaprojektowała strój, który potem został wyprodukowany według tego projektu?

Tak. Powiedziałam Tomowi, że chcę mieć ciemnogranatowy smoking i określiłam kształt marynarki oraz spodni. On przysłał krawców, którzy zrobili dokładnie to, czego oczekiwałam.

Jak to zostało zrobione, że broń agenta 007 nie była widoczna pod marynarką?

Broń została zamaskowana przez dodanie większej ilości materiału w obszarze, pod którym się znajdowała. To było tylko umiejętne krawiectwo.

W jaki sposób garnitury podczas scen akcji cały czas pasują idealnie?

To dzięki temu, że zostały bardzo dobrze zrobione oraz przez to, że były dopasowywane do konkretnej sekwencji. Na przykład garnitury do jazdy na motocyklu miały dłuższe rękawy i nogawki i były większe na siedzisku. Zrobiliśmy nie jeden garnitur, ale kilka różniących się kształtem w zależności od numeru kaskaderskiego, w którym miały być użyte. Dodatkowo zrobiliśmy różne garnitury dla poszczególnych kaskaderów, gdyż wielu z nich nie miało dokładnie takich wymiarów jak Daniel. Każdy garnitur był robiony dla konkretnej osoby, która go później nosiła.

Wyraźnie widać, że w filmie „Skyfall” kolor odgrywa bardzo ważną rolę.

To było pierwsze podejście Sama Mendesa. Miał w głowie klasyczny film noir. Ja również tego chciałam. Pamiętam film Jean-Pierre’a Melville’a z 1970 roku (‚Le cercle rouge’). Pamiętasz  Alaina Delona? Tak powinien wyglądać James Bond. Wiedziałam, że Daniel Craig wolał styl Steve’a McQueen’a, więc to rozważałam, ale w moim umyśle tworzyłam Alaina Delona. Chciałam uzyskać coś w stylu złego chłopca, ale pięknego, seksownego i to się udało. Muszę powiedzieć, że większość z tej estetyki przyszło od reżysera. To zawsze wychodzi od reżysera. Bardzo lubię ten rodzaj estetyki i myślałam, że będę mogła dużo wnieść do tego filmu, ale Sam Mendes od samego początku miał taką wizję.

Czy projektując stroje miała Pani na uwadze kolory w filmie, szczególnie w „Skyfall”?

Projektowałam kostiumy pod kolor scen. To było zamierzone, ponieważ „Skyfall” to smutny film. „Spectre” był inny. Rozpoczął się barwnie w Meksyku. „Skyfall” był pierwszą introspekcją Jamesa Bonda. To był film refleksyjny, zupełnie inny niż „Spectre”. Kolory w „Skyfall” idealnie pasowały do filmu, jaki Sam Mendes chciał zrobić.

W filmach o Jamesie Bondzie są nie tylko wspaniałe garnitury noszone przez agenta 007, ale także piękne suknie. Czytałem, że zrobienie sukni dla Severine, granej w filmie „Spectre” przez Berenice Marlohe, zajęło pół roku.

Tak, chociaż sześciu miesięcy nie zajęło samo projektowanie, ale cały proces jej tworzenia. Berenice Marlohe trenowała i jej ciało się zmieniało; niewiele, ale wystarczająco dla takiej sukni. Uważam, że coraz bardziej stawała się Severine, dziewczyną Bonda i suknia musiała być adaptowana. Bardzo trudno jest powiedzieć stosunkowo młodej aktorce, że ma zostać dziewczyną Bonda. Nie można założyć na nią sukni. Należy pozwolić jej na niej dojrzewać, a to wymaga czasu. Zaprojektowałam pewien rodzaj tatuażu na jej plecach, który Swarovski wykonał poprzez wprasowywanie na tiulu. To była nowa technologia i wymagała czasu. To była bardzo skomplikowana suknia. Zrobienie jej perfekcyjnie pochłonęło dużo czasu. Na dodatek musieliśmy zrobić 10 takich samych.

Co z kostiumami dla pozostałych postaci? Czy wszystkie Pani projektowała?

Tak. Czasami to idzie błyskawicznie, a czasem jest to czasochłonny proces. Pamiętam, że w filmie „Skyfall” kostium dla Javiera Bardema zajął dużo czasu. Na prawdę nie wiedzieliśmy jaki obrać kierunek. On także nie do końca wiedział. Chciał być innym typem czarnego charakteru. Miał w głowię tą delikatnie homoseksualną scenę, dlatego chciał być pożądany. Uważał, że ta scena miałaby sens, gdyby był tak seksowny jak Daniel Craig. Całkowicie to rozumiałam. Musieliśmy zaakceptować złożoność relacji pomiędzy tymi dwoma mężczyznami. To było bardzo interesujące.  Można było pójść kilkoma drogami. W pewnym momencie miałam w głowie nawet coś w stylu japońskim, a później poszliśmy w coś nowobogackiego, nie do końca, ale ostentacyjnego. To był zupełnie inny styl niż Bonda. Trochę latino, trochę ostentacyjny. Ta postać tego nie rozumiała, coś z nim było nie tak jak powinno. Bardzo trudno było znaleźć równowagę pomiędzy twarzą, makijażem i efektami wizualnymi i dać mu kostium o odpowiedniej wymowie. To było trudne i zajęło bardzo dużo czasu. Myślę, że to był mój najtrudniejszy kostium.

Od czego Pani rozpoczyna projektowanie kostiumów?

Na początku rozmawiam z reżyserem. Gdy już wiem czego on chce, rozpoczynam szkicowanie. Kiedy je zakończę, pokazuję szkice reżyserowi. On mówi mi, co do niego najbardziej przemawia. Później spędzam czas z aktorami. Następnie jest selekcja, dopasowywanie, zaczyna się wyłaniać końcowy rezultat i tak krok po kroku dochodzimy do kostiumu. To jest jak spirala. Idzie się dookoła, dookoła, aż w końcu dochodzi do centrum.

Skąd czerpie Pani inspiracje na stroje dla Jamesa Bonda?

Zewsząd. Do filmu „Skyfall” inspirował mnie francuski reżyser Jean-Pierre Melville oraz Sam Mendes. Pracując nad kostiumami do filmu „Spectre” myślałam o latach 30-tych XX wieku, romantyzmie, Humphrey’u Bogarcie. Chciałam białego smokingu. Później zaczęłam myśleć o Seanie Connerym. Zawsze zwracam na niego uwagę. Co założyłby Sean? Chciałam, żeby „Spectre” był całkowicie inny (niż „Skyfall”). Myślałam o Bogarcie, pociągu, Tangerze. Dlatego Lea (Seydoux) miała suknię z lat 30-tych XX. wieku. Oświetlenie jakiego używał Hoyte (van Hoytema) było zupełnie inne, bardziej romantyczne. On używał różnych filtrów.

Jakie doświadczenie z filmowego planu Pani wciąż pamięta?

Chwilę, gdy Sam Mendes zobaczył suknię i powiedział: „Rozpocznę to ujęcie od jej pleców w kadrze”. Wspaniale było pracować z reżyserem, który wiedział jak wykorzystać to co mu dałam. „Skyfall” był dla mnie niesamowitym kinematograficznym przeżyciem.  Każdy inaczej odbiera poszczególne filmy. Uważam, że wspaniale pracowało się przy filmie „Spectre”, ale dla mnie to „Skyfall” był kinematograficznym przeżyciem, które naprawdę mnie dotknęło.

Która scena jest Pani ulubioną?

Śmierć M w filmie „Skyfall”.

Czy planuje Pani pracować na planie filmu o Bondzie?

Nie. Skończyłam z Bondem. Pracowałam na planach dwóch filmów o Bondzie, co było wspaniałe. Zajęło to 2 lata mojego życia. Teraz jestem otwarta na nowe wyzwania.

Bardzo dziękuję za spotkanie i podzielenie się wieloma interesującymi szczegółami z Pani pracy na planach filmów o Jamesie Bondzie.